Zespół Szkół nr 1 w Pszczynie

Publiczne Gimnazjum nr 2
· III Liceum Ogólnokształcące

Godło Polski i logo Pszczyny
11 marca 2011 roku

III LO z Comeniusem w Hiszpanii


W dniach 25 lutego do 5 marca 2011 r. uczniowie i nauczyciele III LO w Pszczynie uczestniczyli w wizycie w Hiszpanii, w mieście Ordes.
Pobyt w Hiszpanii był związany z Unijnym Projektem Comenius zat. „Młodzi Reporterzy Europy”, jaki to projekt szkoła polska realizuje wraz ze swoim litewskim i hiszpańskim partnerem od dwóch lat.
W trakcie wizyty uczestnicy spotkania z Polski i Litwy mogli poznawać hiszpańską szkołę, zwyczaje, kulturę regionu Galicji, a co najważniejsze dzielić się wzajemnym dziedzictwem kulturowym oraz dbałością o przyrodę i środowisko naturalne, co stanowi motto przewodnie projektu w tym roku.
Z kolei na przełomie kwietnia i maja, ZS1 w Pszczynie - jako koordynator projektu - będzie gościło partnerów obu krajów u siebie.
W wyjeździe do Hiszpanii uczestniczyli uczniowie wyróżnieni w konkursach językowych, informatycznych i artystycznych, realizujący działania w ramach projektu Comeniusa w szkole: Agata Wicher, Małgorzata Łysień, Monika Blaszczyk, Jarosław Hajduk, Sonia Dutkowski, Jędrzej Tomża
Grono nauczycielskie ZS1 reprezentowały następujące osoby zaangażowane w projekt: p. Damian Cieszewski (dyrektor ZS1 w Pszczynie), p. Lucyna Nocoń-Kobiór (nauczycielka języka angielskiego/koordynator projektu), p. Joanna Rabaszowska-Grzyb (nauczycielka sztuki), p. Katarzyna Sęk (nauczycielka języka angielskiego).

 

Relacja z pobytu w Hiszpanii - dzień po dniu

Piątek, 25 lutego - sobota, 26 lutego 2011 r.
Naszą podróż rozpoczęliśmy z parkingu przy ul. Bielskiej w Pszczynie o godzinie 22.00. W naszym busie znalazło się sześcioro uczniów i czworo nauczycieli. Droga do Pragi była dość nużąca, ale już o godzinie 4.30 dotarliśmy bez przeszkód na lotnisko w Czeskiej Republice. Na odprawę czekaliśmy cztery godziny, później po odprawie kolejne dwie. Podczas czekania na lot postanowiliśmy przeprowadzić krótkie wywiady z przypadkowymi podróżnymi. Rozmawialiśmy z ludźmi z Włoch, Japonii oraz Sudanu. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy. Z lotniska z Pragi wylecieliśmy o 11.10, lot trwał do godziny 14.30. Dla większości z nas był to pierwszy lot w życiu, na szczęście obyło się bez żadnych komplikacji. Powinniśmy dodać, iż w przeciwieństwie do Pragi, gdzie temperatura byłą bardzo niska, w Madrycie osiągała nawet 20 stopni C., więc mieliśmy okazję poczuć jakby lato, choć cały tydzień bardzo mocno wiało od oceanu - co jest bardzo typowe dla regionu Galicji. W Madrycie kolejny raz przeszliśmy przez odprawę, by lecieć do Santiago de Compostela, gdzie czekali już na nas partnerzy wraz z rodzicami. Nauczyciele udali się do hotelu, a uczniowie do swoich rodzin goszczących. Tak spędziliśmy pierwsze dwa dni Projektu Comenius w Hiszpanii.

Niedziela, 27 lutego 2011 r.
W niedzielę wyruszyliśmy na pierwszą, całodniową wycieczkę. Byliśmy jeszcze zmęczeni po 19-sto godzinnej podróży. Na 9.10 musieliśmy przybyć do szkoły razem ze swoimi partnerami. Pierwszym przystankiem było miasto Noia, bogate w domy i świątynie stylu gotyckiego, które zachwycały nas i zmuszały do wyciągania aparatów. Było tam wiele barów, w których ludzie się regularnie bawią. Następnie zawitaliśmy do Muros, gdzie główną atrakcją był lunch. Te osoby, które wzięły swoje kanapki, usiadły na ławeczkach i jedząc podziwiali widoki. Natomiast pozostali udali się do restauracji.
Kolejnym miastem była Carnota, gdzie były charakterystyczne galicyjskie spichlerze. Jest tam także najdłuższa plaża w Galicji, która mierzy 8 km. Następnie w mieście Fisterra pół godziny podziwialiśmy wspaniały ocean, po czym pojechaliśmy do Muxii. Niesamowicie ogromne fale zrobiły na nas duże wrażenie. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć. W kościele wisiało sporo statków, które zostały zrobione i darowane przez rozbitków, którym udało się przeżyć. Laxe było kolejnym miastem utrzymującym się głównie z turystyki i rybołóstwa. Mogliśmy tam również podziwiać wspaniałe widoki. Wycieczka była ciekawa, ale zarazem nieco męcząca i bardzo długa, ponieważ wróciliśmy dopiero o 22.00.

Poniedziałek, 28 lutego 2011 r.
W poniedziałek udaliśmy się do szkoły, która zrobiła na nas wrażenie. Jest bowiem bardzo dobrze rozplanowana. Najpierw zostaliśmy oprowadzeni po niej, wchodząc po kolei do różnych klas i pomieszczeń. Następnie czekała nas lekcja techniki, na której robiliśmy kawałki z drewna (klocki), z których potem układaliśmy sześcian. Wspaniale szło nam cięcie piłą).
Następnie udaliśmy się do klasy, gdzie w ramach projektu COMENIUSa każda szkoła - polska, hiszpańska i litewska - przedstawiała zrealizowane dotąd od jesieni projekty i robiła prezentacje. Po szkole poszliśmy do domów na lunch. Na popołudnie mieliśmy zaplanowane wyjście do Muzeum Kostiumów, które było niesamowite, gdyż zgromadzone tam były stroje z różnych stron świata, także z Polski. Był także czas na festiwal sztuki i nauki, na którym grali i śpiewali także Jędrek i Sonia oraz Agata z Jarkiem pokazywali swoje prezentacje. Bardzo się stresowaliśmy, ale jakoś daliśmy radę. Po festiwalu wybraliśmy się wszyscy razem na pizzę, gdzie oczywiście była świetna zabawa i mnóstwo śmiechu.

Wtorek, 1 marca 2011 r.
Dzisiaj, byliśmy w SOGAMA. Jest to fabryka która przerabia odpady stałe. Wizyta miała oczywiście związek z celem projektu, gdyż koncentruje się on na ekologii i dbałości o naturę. Dostaliśmy tam kaski oraz maski ponieważ zapach śmieci był trudny do zniesienia. Następnie udaliśmy się do DOMUS czyli muzeum rodzaju ludzkiego. Było to niesamowite doświadczenie. Nauczyliśmy się nowych dziwnych informacji o człowieku oraz innych zjawiskach. Można tam było sprawdzić swoją wagę, wzrost albo jak kto wysoko skacze. Było to niesamowite. Kolejnym naszym przystankiem była Tower of Hercules. Wieża Herkulesa jest najstarszą latarnią na świecie. Zrobiliśmy parę zdjęć i ruszyliśmy dalej, Monte de San Pedro – to góra widokowa na którą wjechaliśmy kolejką. Była ona bardzo podobna do kapsuł z London Eye. Wjechaliśmy w przeszklonej kuli na punkt widokowy, a potem wypiliśmy kawę w bardzo przytulnej kawiarni. Spróbowaliśmy swych sił w labiryncie, z którego niektórzy nie umieli wyjść… Po tych wszystkich atrakcjach ruszyliśmy do centrum A Coruna, także na MARIA PITA SQUARE czyli do samego centrum stolicy Galicji. Następnie nauczyciele dali nam czas wolny i poszliśmy na Marina Street, gdzie wszyscy poszli na zakupy oraz coś zjeść. Wróciliśmy do autobusu ok. godziny 20.00 w domu byliśmy o ok. 21.30 Była to naprawdę ekscytujący dzień.

Środa, 2 marca 2011 r.
Jak zawsze spotkaliśmy się rano w szkole. Nasi partnerzy poszli na swoje lekcje, a my wraz z innymi hiszpańskimi uczniami, poszliśmy na lekcję dramy. Prowadził ją bardzo miły nauczyciel. Gdy weszliśmy do klasy, kazał nam robić kółka. W środku byli Hiszpanie, a na zewnątrz my i Litwini. Każdy miał dwie minuty na rozmowę z osobą na przeciwko siebie. W następnym ćwiczeniu musieliśmy próbować zapamiętać imiona wszystkich uczniów. Staliśmy w kółku, wymawialiśmy imię osoby i rzucaliśmy do niej piłkę. Następnie mieliśmy jeszcze inne zabawy. Np. musieliśmy wrzucić piłkę do pojemnika, mając zamknięte oczy. A na koniec były mini wyścigi.

Czwartek, 3 marca 2011 r.
Pojechaliśmy na całodniową wycieczkę na południe Galicji. Byliśmy w wielu miastach. Pierwszym miejscem, które zwiedziliśmy było Sambados. Zobaczyliśmy tam ciekawy kościółek, a potem mieliśmy czas wolny. Następnie pojechaliśmy na plażę. Mieliśmy pół godziny na spacer, zbieranie muszli i robienie innych „dziwnych” rzeczy. Widzieliśmy tam surferów, którzy pływali na swoich deskach. Pogoda im sprzyjała, ponieważ było wietrznie i były duże fale. Następnym miejscem, które zwiedziliśmy było Mount Siradella. Były tam przepiękne widoki. Wszyscy robili zdjęcia i odpoczywali. Jedliśmy też tam lunch, czyli kanapki przygotowane przez mamy naszych partnerów. Następnie pojechaliśmy do Sanxenxo, gdzie mieliśmy czas wolny na zakupy. Byliśmy także w Combarro i na innej plaży. Ostatnim miejscem, gdzie pojechaliśmy przed powrotem do Ordes była Pontevedra. W tym mieście widzieliśmy wiele ciekawych budynków, np. kościół w stylu barokowym, ale nie mogliśmy go obejrzeć dokładnie w środku, ponieważ odbywała się tam msza. Chodząc po tym mieście widzieliśmy dwie małe dziewczynki w strojach księżniczek, które szły na jakąś imprezę - czas karnawału. Na koniec poszliśmy coś zjeść. Podczas drogi powrotnej do Ordes, a także podczas wcześniejszych podróży autobusem, Hiszpanie śpiewali do mikrofonu i tańczyli – w autobusie, oczywiście! Bardzo nas zdziwiło, że kierowca na to zezwalał. Ten dzień był bardzo długi i męczący. Widzieliśmy dużo interesujących miejsc i spędziliśmy miło czas z naszymi partnerami. Jedyne co nas zmartwiło to to, że to tłusty czwartek, a my nie jedliśmy pączków…

Piątek, 4 marca 2011 r.
Ranek spędziliśmy w szkole. Odbył się wielki festiwal i pożegnanie. Ponieważ w Hiszpanii był to początek karnawału uczniowie i nauczyciele w szkole byli poprzebierani i nie było normalnych lekcji tylko występy. Następnie udaliśmy się na karting - było to niezapomniane przeżycie - czuliśmy się jak na wyścigach.
Potem miał miejsce pożegnalny obiad, a raczej lunch, składający się oczywiście z owoców morza, do których nawet zaczęliśmy się przyzwyczajać.
Popołudnie mieliśmy wolne, mogliśmy spędzić ostatnie chwile z naszymi partnerami, no i niestety na to by zacząć się pakować… Nie spodziewaliśmy się wtedy jeszcze naszych „przygód” zbagażami…

Sobota, 5 marca 2011 r.
Nadeszły ostatnie chwile naszego pobytu w Hiszpanii. Musieliśmy wstać bardzo wcześnie, by zdążyć na samolot. Każdy z nas się w końcu jakoś spakował i razem z partnerem i jego rodziną pojechał na lotnisko do Santiago de Compostela.
Dzień ten był dla nas bardzo pechowy :) Problemy zaczęły się już w Santiago. Na lotnisku zepsuł się komputer, przez co mieliśmy opóźnienie. Obsługa lotniska musiała ręcznie wypisywać bilety. Gdy w końcu udało nam się oddać bagaże, pożegnaliśmy się z naszymi partnerami, ich rodzinami oraz partnerami i rodzinami innych uczniów. Z powodu opóźnienia nie mieliśmy na to dużo czasu. Pobiegliśmy szybko na odprawę. Po wyjściu z odprawy okazało się, że część z nas niejako zgubiła paszporty! Lekko spanikowaliśmy. Po chwili znalazły się, tak więc pobiegliśmy do samolotu.
Wszyscy ludzie siedzieli już na miejscach. Razem z nami lecieli uczniowie z Litwy. Mieliśmy się rozdzielić w Madrycie. Wystartowaliśmy. Podczas lotu mogliśmy podziwiać wschód słońca za oknem. Kolejny problem, jaki nas spotkał tego dnia, to było lądowanie. Pilot popełnił chyba błąd podczas pierwszego podejścia do lądowania. Gdy byliśmy kilka metrów nad ziemią zarzuciło nas, więc nagle poderwał samolot w górę. Trochę baliśmy się. Musiał spróbować ponownie wylądować, gdyż za pierwszym razem podchodziliśmy za szybko do lądowania. Podczas drugiego podejścia nie było żadnych problemów. Wysiedliśmy wszyscy z samolotu. Grupa z Litwy szybko pobiegła na swój drugi samolot, a my musieliśmy czekać na lotnisku 6 godzin, na nasz lot do Pragi.
Podczas czekania robiliśmy różne rzeczy. Chodziliśmy po sklepach, rozmawialiśmy, pisaliśmy raporty, graliśmy w gry słowne, spaliśmy i jedliśmy :-) Nasz samolot do Pragi spóźnił się. Wszyscy ludzie w końcu w pośpiechu wsiedli do samolotu. Lot był bardzo długi... Większość z nas spała. Gdy dolecieliśmy do Pragi było już ciemno. Wysiedliśmy z samolotu i poszliśmy po nasze bagaże. Czekaliśmy dość długo, ale się nie doczekaliśmy :D Gdy taśma się zatrzymała, wszystko było jasne. Naszego bagażu nie ma, no może z wyjątkiem jednego jedynego. Poszliśmy do reklamacji. Musieliśmy dać bilety i opisać nasze bagaże. Powiedziano nam, że nasze bagaże otrzymamy następnego dnia. Bez „zbędnego” obciążenia udaliśmy się do busa, którym mieliśmy pojechać do Pszczyny. Mimo tego, że ten dzień był dla nas bardzo pechowy, a nie wymieniliśmy tutaj wszystkiego, co się nam przydarzyło, to bardzo mile go wspominamy. Wszyscy bardzo tęsknimy za Hiszpanią i naszymi partnerami i nie potrafimy się już doczekać końca kwietnia, kiedy to nasi partnerzy przyjadą do nas :)

Hiszpania 2011 – „dziwności”
•    drużyna piłkarska FC Barcelony nosi koszulki z przetworzonego plastiku
•    dania z owocami morza (kalmary, krewetki, ośmiornice)
•    telewizory w katedrze
•    komputery dla wszystkich uczniów szkoły
•    pedały przy ławkach w parku - by siedzieć i ćwiczyć
•    ubikacja dla zwierząt (psów) w niektórych miejscach publicznych
•    śpiący panowie w katedrze i centrum handlowym
•    taniec i śpiewanie uczniów w autobusie
•    w klasach nie ma kwiatków
•    autobus szkolny podjeżdża po pojedynczych uczniów
•    lekcje na 9.10, jedna przerwa
•    do pracy na 9.00
•    jedzenie chleba (zawsze chrupiącego) do każdego dania
•    ludzie gadatliwi, głośni, sympatyczni, cieszą się ze wszystkiego i nie przejmują niepowodzeniami, są spontaniczni – często skandują
•    ludzie wieczorami wychodzą na ulice i bawią się, nawet z dziećmi
•    dużo picia – woda, soki, wino
•    w restauracjach kelnerzy nie przejmują się bałaganem
•    niebezpieczne lądowanie w Madrycie podobno normalne
•    w sobotę przed powrotem do Polski pobudka o 3.30 i na tym koniec ;)

 

Galeria

Copyright © 2009-2017 by zs1pszczyna.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone

Projekt i realizacja - Rafał Ples
Modyfikacja projektu - Wojciech Pszonak